|
Czego brakuje naszej drużynie, by wygrywać takie mecze, jak ten środowy? Czy rozgrywki Pucharu Polski traktowane są prestiżowo? Po spotkaniu II rundy Pucharu Polski rozmawialiśmy z trenerami obydwu drużyn, Jackiem Prockim z KS Kozienice/Janików i Łukaszem Glistą.
Rozmowa z trenerem Klubu Sportowego Kozienice/Janików, Jackiem Prockim.
- Pierwsza połowa zdecydowanie dla Was. W drugiej mecz był już wyrównany. Proch zaczął grać lepiej, czy Kozienice/Janików spisywały się gorzej?
- Nie były to dwie tak całkiem różne połowy, ale na pewno troszeczkę inne. W drugiej połowie Proch nie miał nic do stracenia i zaatakował bardziej agresywnie, przesunęli grę do przodu. W wykonaniu gospodarzy drugie 45 minut wyglądało zdecydowanie lepiej. Może miały na to wpływ zmiany, które zrobiłem.
- Jak Pan ocenia grę Prochu. Spodziewał się Pan takiej postawy czy jednak lekkie rozczarowanie?
- Może nie miałem dużej wiedzy, ale słyszałem wiele pochlebnych recenzji na temat dobrej gry Prochu. Przyznam, że spodziewałem się czegoś więcej. Większej agresji, woli walki, chęci zwycięstwa w tym meczu. Nie wiem, może się trochę przestaszyli. Przynajmniej na początku, bo przecież druga połowa zupełnie inaczej wyglądała. Gdyby tak, jak na początku drugiej połowy zagrali w całym meczu, kto wie jakby się to potoczyło.
- Czego brakuje Prochowi i ile nas dzieli od tego by z takimi rywalami jak Kozienice/Janików wygrywać i grać w 4 lidze?
- Pod względem organizacji gry drużyna Prochu prezentuje się bardzo dobrze. Taktycznie wszystko wygląda nieźle. Myślę, że przede wszystkim brakuje 3 starszych zawodników, którzy jakoś by to uporządkowali, pokierowali tymi młodszymi zawodnikami. Owszem dzisiaj Kołodziejczyk robił to bardzo dobrze, ale to za mało. Fajnie jak jest drużyna młoda, chce wygrywać, ma jakieś umiejętności. Niestety to jest za mało aby poradzić sobie w wyższej lidze. Tam grają z reguły bardziej doświadczeni zawodnicy, którzy potrafią wykorzystywać wszystkie błędy a szczególnie te błędy młodości.
- Jak to jest z tym Pucharem Polski. Lubi Pan te rozgrywki i chce w nich grać, czy bardziej gracie, bo musicie?
- W przypadku drużyn z naszego okręgu, gdzie w większości nie ma zawodostwa, nikt nie nastawia się na zdobycie Pucharu Polski. Fajnie byłoby pograć, ale wiadomo, że to się wiąże z pewnymi trudnościami. Jeżeli zawodnicy pracują a później trzeba będzie rozgrywać mecze w środę, gdzie dzień będzie coraz krótszy, to naprawdę dla tej drużyny jest to problem. Tam gdzie jest zawodostwo i ludzie nie pracują Puchar Polski to bardzo fajna sprawa i byłoby z pewnością większe zaangażowanie. Skoro wychodzimy na boisko to oczywiście, że chcemy wygrywać. Nie może to być jednak za wszelką cenę, kosztem meczu ligowego. Jeśli mam mistrzowski mecz i będę potrzebował punktów to po prostu tym lepszym zawodnikom dam odpocząć w pucharze.
- Ten mecz dał mi odpowiedź na kilka pytań, co do przydatności poszczególnych zawodników do drużyny. Wystarczyło, że dokonałem parę zmian w składzie i gra była już całkiem inna. W pierwszej połowie zachowywaliśmy się jak byśmy byli na gierce treningowej. Zabrakło agresji, przegrywaliśmy pojedynki jeden na jeden. Do przerwy rywale mogli zagrać praktycznie bez bramkarza, bo i tak nie stwarzaliśmy sytuacji. Całkiem inaczej było w drugich 45 minutach. Goście kilka razy zostali zmuszeni wybijać piłkę byle dalej, podawali do bramkarza, który kopał do przodu i to wynikało z naszej agresywnej gry. Kozienice/Janików to z pewnością bardziej doświadczona drużyna. Moi zawodnicy żeby prezentować zbliżony poziom muszą wyzwolić z siebie jakąś adrenalinę. W niektórych momentach brakuje nam ludzi, którzy pociągnęliby ten wózek - powiedział po meczu trener Łukasz Glista.
JaW, 26-08-2010, odsłon: 348 |