|

sędzia Adam Dujko nie zareagował na brutalne wejście wyprostowaną nogą jednego z graczy Szydłowianki. Tomkowi Kołodziejczykowi puściły nerwy i sam wymierzył sprawiedliwość. W efekcie na 13 minut przed końcem dostał czerwoną kartkę
Przez 95 minut niedzielnej potyczki przy Sportowej padła tylko jedna bramka. Było za to aż 7 żółtych i 1 czerwona kartka dla Tomka Kołodziejczyka. Było również prowokacyjne zachowanie jednego z piłkarzy Szydłowianki i problemy drużyny gości z opuszczeniem stadionu. Konieczna była interwencja policji. Na wydarzenia pozaboiskowe lepiej spuścić zasłonę milczenia, ale spory udział w takim a nie innym finale tego meczu miał sędzia główny zawodów, Adam Dujko.
Przegrywamy, bo nie potrafimy strzelać bramek a dokładniej nie mamy napastników z krwi i kości.
Proch - Szydłowianka 0-1 (0-1)

ostatni kwadrans meczu to mnóstwo przepychanek, ostrych wejść i żółtych kartek

jedyną bramkę meczu zdobył w 30 minucie Dawid Walkiewicz (z lewej)
Galeria zdjęć
Proch ze zmianami, Szydłowianka bez czterech
Obaj trenerzy przed niedzielnym meczem mieli twardy orzech do zgryzienia. Łukasz Glista zaskoczył z wyjściowym składem, ale tylko tych kibiców, którzy nie są blisko drużyny. Na ławce zasiedli podstawowi do tej pory zawodnicy, Karol Klimowicz, Adrian Jurczak i Mateusz Szczepański. Wszyscy ze względu na pracę ostatnio praktycznie nie trenują. Szansę gry od pierwszych minut (po raz pierwszy w meczu ligowym jesienią) dostali Łukasz Czekaj i Sebastian Sałek. Ten drugi tradycyjnie zawiódł i jako napastnik nie stworzył choćby namiastki zagrożenia pod bramką rywali.

Znacznie gorzej wyglądała sytuacja kadrowa Szydłowianki. Trener Andrzej Koniarczyk nie mógł skorzystać z usług czterech, kluczowych do tej pory zawodników, w tym szybkiego i najskuteczniejszego strzelca Łukasza Janika. Zabrakło także kontuzjowanych bądź chorych Łukasza Łaciaka, Kamila Koniarczyka i Michała Wiatraka.
Jak okazało się po 95 minutach niedzielnej potyczki, nawet tak osłabiona Szydłowianka okazała się za mocna na Proch. Chociaż zaczęło się bardzo obiecująco, bo już w pierwszych sekundach Kuba Skalski był blisko zdobycia bramki. Jego uderzenie z prawej strony wybronił Krzysztof Furman.

Prosto i do celu
Proch był drużyną nadającą ton grze. Przyjezdni skupili się na wybijaniu nas z rytmu i szybkim przechodzeniu do kontry. Zresztą trener Szydłowianki nawet tego nie ukrywał. - Na początku sezonu graliśmy ładnie, ale nie było punktów. W okręgówce jest całkiem inna piłka niż w 4 lidze. Bardziej fizyczna i zdecydowanie więcej walki. Teraz może nie gramy pięknie, ale mamy punkty. Szkoda, że dzisiaj zabrakło chorego Łukasza Janika, bo z nim w składzie z pewnością wygralibyśmy wyżej - powiedział Andrzej Koniarczyk.
Biało-zieloni grali za wolno, nie było elementu zaskoczenia, wyjścia na pozycję. Zresztą to była główna uwaga trenera Glisty. Obrona Szydłowianki nie popełniała większych błędów a gdy już udało się dojść do dobrej okazji, to strzelaliśmy za lekko (Bartek Michalski) lub niecelnie (głową Karol Żak).
W drodze do szatni było na tyle gorąco, że na drugą połowę nie wyszedł bramkarz Sebastian Michałek. Powiedział po prostu o jedno słowo za dużo.

Druga połowa to już zdecydowana przewaga Prochu. Goście bronili się w 8-9 i wyprowadzali pojedyncze kontry. Niestety w naszej drużynie nie ma kto strzelać bramek. Najbliżej tego był Mateusz Szczepański, ale w sytuacji sam na sam trafił w bramkarza. 65% czasu gry toczyło się na połowie Szydłowianki, ale im bliżej było linii pola karnego, tym gorzej. Swoje robiło zmęczenie i w miarę upływu czasu podania były coraz mniej dokładne.
Sędzia w roli głównej
Na osobne słowa zasługuje sędzia Adam Dujko. Brakiem zdecydowanych reakcji dopuścił do zbyt brutalnej gry. Efektem tego było zamieszanie w 77 minucie. Jeden z graczy gości wszedł prostą nogą w Tomka Kołodziejczyka. Nasz obrońca nie wytrzymał i uderzył rywala bez piłki. Automatycznie dostał czerwoną kartkę, ale piłkarz Szydłowianki nie ujrzał nawet żółtej. W pomeczowej rozmowie arbiter liniowy, Mieczysław Rogala przyznał, że za ten faul dla piłkarza z Szydłowca należała się żółta kartka, byłaby to jego druga w tym meczu i przyjezdni graliby w 10.

Sytuacja z 77 minuty zdecydowanie zaogniła atmosferę na boisku i na trybunach. Oliwy do ognia dolał po meczu jeden z piłkarzy Szydłowianki, który schodząc do szatni prowokował kibiców. Goście musieli poczekać 15 minut na murawie na przyjazd policji, żeby bezpiecznie zejść do szatni. Przykre sceny, które nie powinny mieć miejsca. Nie powinny, bo przecież kibice Prochu i Szydłowianki mają zgodę, ale jakoś ciężko to przełożyć na boiskową zgodę piłkarzy.
Jak padła bramka:
0-1 Dawid Walkiewicz 30 minuta - z lewej strony z rzutu rożnego dośrodkował Przemysław Janik a Walkiewicz przy biernej postawie bramkarza i obrońców z 3 metrów wpakował głową piłke do siatki.
Proch: Michałek (46 Modelewski) - Ł.Czekaj (55 Klimowicz), Kołodziejczyk, Żak, Molga - Gębczyk, Hajduk (71 Jurczak), B.Michalski, Skalski - Kozicki, Sałek (55 Szczepański)
Szydłowianka: Furman - Kornacki (67 Gaławanow), S.Jakubczyk, Leszczyński, Gawor - Kośmiński, Rafalski (87 Raciborski), P.Janik, Walkiewicz (61 Ł.Jakubczyk) - Kępczyński, Ogar (82 Wajszczuk)
sędzia: Adam Dujko
widzów: około 250
żółte kartki: Gębczyk, Kołodziejczyk oraz Kośmiński, Rafalski, P.Janik, Kępczyński, Wajszczuk
W 77 minucie Tomasz Kołodziejczyk (Proch) otrzymał bezpośrednio czerwoną kartkę za faul bez piłki.



JaW, 03-10-2010, odsłon: 902 |