|
Zamiast skupić i skoncentrować się na gra niu, część piłkarzy krzyczy i dyskutuje. W ten sposób nie usprawiedliwią swojej słabszej formy i potknięć. Muszą skupić się i skoncentrować na meczach, bo 70% sukcesu w LO to właśnie "zdrowe" podejście i właściwa mobilizacja, ale WSZYSTKICH 11 zawodników. Nikt nie lubi krytyki, ale niektórzy zawodnicy Prochu nie spełniają obecnie wymogów okręgówki.
Można powiedzieć, jak trenują tak grają. Każdy pamięta, że jest to granie amatorskie. Tylko dlaczego innym drużynom jakoś to nie przeszkadza i potrafią w prosty sposób utrzeć nosa podopiecznym Łukasza Glisty?
Rozmowa z trenerem RuszCovii Borkowice, Andrzejem Ośką.
O meczu
- Dopisany kolejny punkcik i jestem w sumie zadowolony. Swoje szanse mieliśmy w pierwszej połowie, ale generalnie ten remis nikogo nie krzywdzi. Po przerwie oddaliśmy pole. Wiadomo, że Proch jest o wiele lepszą drużyną taktycznie i technicznie, ale dzisiaj też zagraliście słabiej. Widziałem Proch w Oskarze i tam grali naprawdę fajnie, nawet w 10.
O problemach i planach RuszCovii
- Miałem tylko 3 rezerwowych zawodników dzisiaj, bo kilku piłkarzy jest kontuzjowanych. Gdy oni wrócą, dojdzie jeszcze dwóch nowych i ta nasza kadra będzie troszkę szersza. Dzisiaj zabrakło w składzie RuszCovii Kamila Krzepkowskiego, Mariusza Włodarczyka i Karola Ślęzaka. Dojdzie nam za to dwóch nowych zawodników, jeden z nich to były gracz Juniora Radom, Bobkiewicz.
- Nie ukrywam, że zimą na pewno będziemy myśleć o wzmocnieniach. Na razie cieszymy się z tego, co mamy. 10 punktów na koncie i jeszcze 7 spotkań przed nami. Jeszcze niejedną niespodziankę sprawimy. Planowałem sobie zdobyć jesienią 17-18 punktów, góra 20. To byłoby super i może punkt po punkcie uciułamy. Trzeba mieć 16-17 piłkarzy na teraz, żeby dać sobie jakąś szansę po wzmocnieniach na wiosnę. Runda rewanżowa będzie ciężka, bo każdy będzie się zbroił.
O Lidze Okręgowej
- Dla mnie zdecydowanym faworytem okręgówki jest Warka. Potem długo, długo nic z tyłu i kolejne 4-5 zespołów, które powalczą o miejsce barażowe. O utrzymanie będą walczyli wszyscy beniaminkowie. Do tego może być również wmieszany Potworów i nie wiem, co się dzieje z Sadownikiem. Nie mogą się odnaleźć i też mają ciężkie mecze.
- Grę Sławomira Machnio dla RuszCovii mogę określić krótko, to był niewypał. Myśleliśmy, że nam coś pomoże, bo przecież grał kiedyś w 2 lidze. Jednak to już nie to zdrowie. Podziękowaliśmy mu od razu. W środę z Sadownikiem Błędów po jego wejściu na boisko graliśmy praktycznie w 10 przez 30 minut.

- Co z tego, że to już szósty mecz zagrany na "zero z tyłu" skoro nie potrafimy strzelać bramek. O meczu powinno się myśleć już od piątku i skupiać na nim. Już po kilku minutach widziałem, co się dzieje. Nie może być myślenia, że jedziemy do "takich" Borkowic i oni się położą. Najbardziej wkurza mnie to, że wiem o tym, że mamy potencjał a wystarczy na Proch kopać mocno do przodu. Przecież gdyby zawodnicy RuszCovii potrafili zachować się w polu karnym, to już do przerwy powinniśmy przegrywać 0-3 - powiedział trener Łukasz Glista.

Po niedzielnym meczu trudno kogokolwiek wyróżnić. Większych potknięć uniknął bramkarz Michał Modelewski, ale w kilku niegroźnych sytuacjach piłka wypadała mu z rąk. Na swoim stałym, wysokim poziomie zagrał Tomek Kołodziejczyk. Jak zwykle był ostatnią instancją w obronie i w sytuacjach beznadziejnych ratował od utraty bramek. Z olbrzymim zaangażowaniem i zębem walczył Maciek Hajduk i chociaż popełnił kilka błędów, to chciałoby się, żeby takie podejście prezentowali wszyscy. Karol Gębczyk jest cieniem zawodnika sprzed kilku miesięcy. Bez problemu radził sobie po przerwie ze słabym Ireneuszem Urbaniakiem, ale pożytku wielkiego z tego nie było. Słabo spisał się Michał Molga, szczególnie w 1 połowie. Zbyt dużo czasu poświęca na dyskusje i niepotrzebne tłumaczenia. Proste błędy, mało efektywności, źle podejmowane decyzje, to podsumowanie występu Kuby Skalskiego. Mateusz Szczepański jest koszmarnie wręcz nieskuteczny. Jesienią strzelił co prawda 4 gole, ale powinien mieć ich co najmniej dwa razy tyle. Na boisku robi dużo zamieszania, ale efektu z tego żadnego. Słabą stronę Karola Klimowicza znamy wszyscy i znają chyba wszyscy w LO a jeśli nie znają, to po 15-20 minutach meczu poznają. Wystarczy dodać, że główną wskazówką trenera RuszCovii było to, żeby grać długie piłki na wyścigi z naszym środkowym obrońcą. Niestety wszystkiego nie da się zatuszować dobrym ustawienim, zaangażowaniem czy zbiciem piłki głową. Sebastian Sałek po raz niewiadomo który udowadnia, że po wejściu na boisko nie jest w stanie zrobić nic pozytywnego. Wchodzi jako napastnik a nie potrafi sprokurować nawet najmniejszego zagrożenia pod bramką rywala.

Karol Żak na pozycji defensywnego pomocnika spisuje się naprawdę nieźle, ale niestety nie jest typowym rozgrywającym, którego tak biało-zielonym potrzeba

Bartek Kozicki chyba z konieczności jest wystawiany w ataku. Na palcach jednej ręki można policzyć wygrane przez niego pojedynki "jeden na jednego"
JaW, 27-09-2010, odsłon: 511 |