|
Po 5 minutach Proch prowadził 2- 0. Po pół godzinie gry bramkarz Gryfii już cztery razy wyciągał piłkę z siatki. Ostatecznie skończyło się na sześciu trafieniach, ale patrząc na przebieg spotkania można powiedzieć, TYLKO na sześciu. Biało-zielonym nie przeszkadzał ulewny deszcz i porywisty wiatr. Obnażyli wszystkie braki zespołu z Mirowa i awansowali na pozycję wicelidera. Czy w środę trafiliśmy na tak słabego rywala? Czy piłkarze Prochu wreszcie się przełamali. Część odpowiedzi poznamy zapewne przy okazji kolejnych meczów.
Po raz ostatni tak wysoko w lidze wygraliśmy wiosną 2008 w Błędowie z Sadownikiem 8-0!
Proch - Gryfia Mirów 6-0 (4-0)
Galeria zdjęć
Trener Łukasz Glista zapowiadał zmiany w składzie i słowa dotrzymał. Sam usiadł na ławce a obok niego Sebastian Michałek, któremu nie wyszedł mecz w Suchej. Do środka pola wrócił Maciek Hajduk, do bramki Michał Modelewski a do ataku Bartek Kozicki.
Piłkarze z Mirowa nie zdążyli się dobrze rozgrzać a już po 5 minutach Jakub Jastrzębski dwukrotnie musiał schylać się po piłkę do siatki. Drużyna trenera Glisty nie zamierzała na tym poprzestać. Na bramkę gości sunął atak za atakiem. Szkoda, że znów brakowało skuteczności.

trenerzy obydwu drużyn, Artur Koniarczyk i Łukasz Glista
Sytuacje sam na sam zmarnowali Mateusz Szczepański (strzelił za lekko, wprost w ręce bramkarza) i Bartek Kozicki. Z dystansu próbowali Hajduk i Kołodziejczyk. Jastrzębski z najwyższym trudem wyjmował piłkę spod poprzeczki.
Początkowe minuty drugiej połowy to okres bardziej wyrównanej rywalizacji. Nadal Proch pozostał stroną prowadzącą grę, ale nie stwarzał już tylu dogodnych okazji. Gryfia po przerwie praktycznie nie oddała celnego strzału na bramkę Michała Modelewskiego. W pierwszych 45 minutach kilka razy zakotłowało się na naszym polu karnym, ale kończyło się na strachu. Rywalom przede wszystkim brakowało umiejętności by pokusić się o bramkę.
W dalszym ciągu nie może przełamać się Mateusz Szczepański. W środę zdobył co prawda gola. Tyle tylko, że okazji miał bez liku. W drugiej połowie dwukrotnie wyszedł sam na sam i trafiał w nogi bramkarza.
W 68 minucie debiutu w meczu ligowym w drużynie seniorskiej doczekał się Łukasz Czekaj.
Jak padły bramki:

Bartek Michalski rozpoczyna strzelanie
1-0 Bartek Michalski 3 minuta (5 gol) - w sytuacji sam na sam Adrian Jurczak trafił wprost w bramkarza Gryfii. Dopadł do odbitej przez niego piłki i z prawej strony pola karnego dośrodkował na 3 metr, wprost na głowę Michalskiego.
2-0 Karol Gębczyk 5 minuta (5 gol) - ładne podanie od Macieja Hajduka. Gębczyk na lewej stronie "ojechał" goalkipera gości i trafił po ziemi do pustej bramki.
3-0 Mateusz Szczepański 26 minuta (35 gol) - z drugiej linii dogrywał Bartek Michalski a Szczepański nie zmarnował sytuacji sam na sam.
4-0 Bartek Michalski 27 minuta (6 gol) - dosłownie kilkadziesiąt sekund później świetne uderzenie pomocnika Prochu sprzed pola karnego w lewy, górny róg.
5-0 Tomasz Kołodziejczyk 84 minuta (10 gol) - podawał Sałek a Kołodziejczyk wpadł w pole karne z prawej strony i mocnym strzałem po długim rogu podwyższył wynik.
6-0 Sebastian Sałek 86 minuta (5 gol) - fatalne błędy defensywy Gryfii. Sałek znalazł się oko w oko z Jastrzębskim i zakończył kanonadę.

dobrze znany w Pionkach sędzia Mieczysław Rogala, tym razem jako liniowy
Proch: Modelewski - Kołodziejczyk, Żak, Klimowicz (68 Ł.Czekaj), Molga - Jurczak (55 Skalski), Hajduk, B.Michalski, Gębczyk - Kozicki (55 Sałek), Szczepański (73 K.Michalski)
Gryfia: Jastrzębski - Spadło, Dzik, Sasal, D.Minda (46 Łukawski) - Pacek (81 Wojciechowski), Suwara, Styczyński (46 D.Bilski I), Gromek - Wiśnios, Grzyb (58 M.Minda)
sędzia: Łukasz Sztaberek
kartka: Kołodziejczyk (za dyskusje)
widzów: około 40
JaW, 01-09-2010, odsłon: 635 |